Mroczna strona Paryża

Mroczna strona Paryża

Paryż zazwyczaj kojarzy się z różnymi ciekawymi rzeczami. Znajduje się tu intrygująca wieża Eiffla, most zakochanych na Sekwanie oraz pełne elegancji i przepychu Champs-Élysées. Przez wielkie atrakcje tego miasta i tłumy turystów, niewiele osób sobie sprawę, co znajduje się pod ziemią francuskiej stolicy.

KAMIEŃ PARYSKI / LUTET
Wiele milionów lat temu, świat wyglądał zupełnie inaczej. W miejscu, w którym obecnie znajduje się Paryż, rozciągało się prastare morze. Gdy wyschło, pozostawiło po sobie wiele wartościowych skał wapiennych, które stanowią nie tylko pozostałość z początków istnienia Ziemi, ale także jeden z najtrwalszych i najsolidniejszych materiałów budowlanych. W miarę postępującego procesu kształtowania terenu, większość surowców znalazła się głęboko pod ziemią. Jako pierwsi zaczęli używać ich starożytni Rzymianie, którzy utworzyli wiele osad wydobywczych. Jedna z nich, nazwana od wydobywanego kamienia Lutecja, znajdowała się w okolicach Sekwany. W wyniku prac wykopaliskowych, pod paryskimi ulicami, budynkami i korytarzami kolei podziemnej, powstał labirynt tuneli zajmujący powierzchnię 770 hektarów.

Kamień paryski wydobywano jeszcze między XIII-XIX w. n.e. Służył on do konstruowania wielu lokalnych dzieł architektury, między innymi słynnej Katedry Notre-Dame. Początkowo tunele drążono daleko na obrzeżach miasta, jednak wielki rozwój infrastruktury sprawił, że wiele z nich znajduje się teraz na jego terytorium.

DSC_0110 Podziemna informacja o lokalizacji - tunel przebiegający pod ulicą Montsouris.

LIKWIDACJA CMENTARZY

Większość tuneli popadła w niepamięć aż do czasu, gdy jeden z nich zawalił się. Wyrządziło to ogromne szkody i pochłonęło wiele ofiar. Wówczas król Louis XVI stworzył tzw. IGC – Inspection générale des carrières de Paris, czyli dział ministerstwa zatrudniający grupę architektów, monitorujący stan tuneli i wprowadzający zabezpieczenia. Jak się okazało, wiele z nich pozostawiono niezasypanych, na cienkich zabezpieczeniach, a tylko niewielką część wypełniono gruzem. Wydarzenie zbiegło się w czasie z epidemią cholery i trądu – cmentarze były przeludnione, w powietrzu unosił się zapach rozkładających zwłok, a bliskie położenie miasta mogło sprzyjać dalszemu rozprzestrzenianiu zarazków. Dlatego z polecenia króla zamknięto pobliskie cmentarze, a szczątki zaczęto przenosić do podziemnych korytarzy. Na początku rzucano je niedbale i zasypywano ziemią. Później zaczęto formować krypty i układać wzory z kości. Wtedy mroczne miejsce nazwano katakumbami i otworzono dla zwiedzających.

KATAKUMBY PARYSKIE
Wrażenia z pobytu w Katakumbach są niesamowite. Mijając część muzealno-historyczną przesuwamy się do przodu długimi i krętymi korytarzami, jak w ogromnej piwnicy. Co jakiś czas znajdujemy informację o roku w którym powstał tunel bądź o ulicy pod którą przebiega. Wokół jest mrocznie i nieco wilgotno. Wreszcie dochodzimy do sali, przed którą znajduje się upiorny napis: „Zatrzymaj się! Tu jest imperium śmierci.” Gdy przekroczymy próg krypty, naszym oczom ukazują się tysiące poukładanych czaszek i kości. Nie są od nas oddzielone w żaden sposób – nie ma szyb ani żadnych zabezpieczeń, wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Mijając kolejne sale, po brzegi wypełnione ludzkimi szczątkami, możemy czytać różne sentencje, które na ogół odnoszą się do kruchości życia i przemijania. Mają symbolizować to, co chcieliby nam przekazać zmarli. Kości są anonimowe, rozdzielone, zapomniane i często niekompletne. Niektóre mają nawet 1200 lat. Szacuje się, że cały labirynt stanowi łącznie cmentarzysko dla około 6 milionów osób. Tunel przeznaczony dla zwiedzających ma ok. 2 km długości. Wejście znajduje się przy stacji metra Denfert- Rochereau (linia 4 lub 6).

SEKRETNE ŻYCIE PODZIEMNEGO MIASTA
Podziemia nie są jednak tak opuszczone jak mogłoby się wydawać. Przez wieki były wykorzystywane jako schronienie dla rewolucjonistów i ruchu oporu II WŚ, a obecnie są miejscem nielegalnych schadzek tzw. katafilów – wielbicieli krypt (cataphile). Mimo zakazów, surowych kar i częstych nalotów policji, wielu ludzi wybija dziury w stacjach metra, tunelach kanalizacyjnych bądź piwnicach i wchodzi do labiryntu na własną rękę. Osoby te na ogół szukają mocnych wrażeń lub urządzają imprezy, ale zdarzają się także narkomani i sataniści. Takie działania, choć dla wielu ekscytujące, mogą być bardzo niebezpieczne – po drodze zdarzają się dziury i głębokie studnie, można się łatwo zgubić, a do tego zawsze istnieje ryzyko zawalenia podziemnego przejścia.

NIEBEZPIECZEŃSTWO ZAPADNIĘCIA ZIEMI
Paryż może być miastem z upiornego koszmaru, ale pewne realne niebezpieczeństwo istnieje zawsze. Pierwsza poważna katastrofa miała miejsce w grudniu 1774 r., kiedy zawalił się jeden z tuneli, pochłaniając domy i ludzi wzdłuż dzisiejszej alei Denfert-Rochereau. W następnych latach ziemia rozstępowała się kilkakrotnie, a do niewielkich zawałów ziemi dochodzi co roku. Wówczas pod powierzchnią powstaje charakterystyczne sklepienie nazywane Cloche de fontis, które kształtem przypomina dzwon. Na szczęście większość z nich jest systematycznie zabezpieczana i konserwowana.

Podróżując udało mi się poznać wiele miast, ale tylko ta historia wywarła na mnie tak wielkie wrażenie. Dlatego jeśli nacieszycie się głównymi atrakcjami Paryża, polecam zejść pod jego powierzchnię i dać się ponieść refleksjom w Katakumbach.

Justyna / 1756km na zachód

Dodaj komentarz

Twój email nie będzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.