Moja siostra muzułmanka

Moja siostra muzułmanka

Bardzo długo zastanawiałam się, czy podpisać ten tekst swoim imieniem i nazwiskiem. Wszystkie inne tak właśnie podpisuję. Chociaż nie jesteś moją siostrą, kiedy pisałabym o dniu plastików, sfałszowanych dowodach na koncert Linkin Park, minie Paris Hilton udającej orgazm, wiedziałabyś przecież, że to o Tobie. Jednak gdybym nie podpisała tego tekstu imieniem i nazwiskiem, dla tych, którzy zioną nienawiścią znaczyłoby to tylko, że się Ciebie wstydzę, że boję się stanąć po Twojej stronie. Że moja anonimowość jest dla nich przyzwoleniem, bo za tym tekstem nie będzie nikogo, kto im odpowie. Więc jestem – ja.

W tym świecie pełnym nienawiści, strachu i hejtu, potrzeba nam właśnie odwagi i miłości.

Miłość. Poza tą z komedii romantycznych i bajek dla dzieci, miłość w realu boli. Nie jest prostą drogą, a krętą ścieżką, która prowadzi przez wyboje, zaminowane tereny, góry, doliny, chodniki pokryte gwoździami. Nie ma miłości bez strachu. Wiesz to dobrze, pewnie czujesz to, patrząc na swoje dziecko.

Kiedy twoja siostra zostaje muzułmanką, czujesz strach.

Nie boisz się o to, że odetnie ci głowę maczetą, wyjedzie do Syrii czy wysadzi się w powietrze w twoim ukochanym Paryżu. Nie boisz się też o to, że zrobi to jej mąż. Boisz się o to, że ze względu na rasizm i dyskryminację nie znajdzie pracy, na jakiej jej zależy. Że ktoś na nią napluje na ulicy. Że będzie jej w życiu trudniej, niż gdyby nie podjęła takich decyzji. Że ty sama będziesz oceniana przez jej wybór.

Boisz się, że osoba którą kochasz, jest już kimś zupełnie innym i że wasze drogi się rozejdą, bo po prostu okaże się, że niewiele macie wspólnego. Boisz się, że stracisz przyjaciela.

Że te planowane od dwóch lat wspólne rodzinne święta nigdy już nie dojdą do skutku, bo nie wiesz, czy osoba, którą kochasz nie trzaśnie drzwiami, kiedy z lodówki wyciągniesz Heinekena. Że już nigdy nie pójdziecie razem na koncert, bo przeczytałaś, że muzułmanie nie słuchają muzyki. Że już nigdy się nie spotkacie. Boisz się, że nie zaprosi cię na swój ślub. I boisz się też, że cię zaprosi, a ty będziesz musiała ubrać się w coś, czego nie ma w twojej szafie. Boisz się, bo sądzisz, że jej wolność nie daje prawa do zabierania twojej. Boisz się, że ci wszyscy inni, na których ci zależy, odejdą. I niech idą. Oby jak najdalej.

Zrozumienie.

Nie rozumiesz dlaczego. Potem uważasz, że rozumiesz bardziej niż sama zainteresowana. I tak naprzemiennie. Naczytałaś się o wszystkich religiach świata, kiedy zdecydowałaś się na apostazję z Kościoła katolickiego. Myślisz, że wiesz o nich wszystko. Za raj uważasz laicką Francję, ale nie jesteś ignorantką, rozumiesz zależności między religią a kulturą i odwrotnie, a także hipokryzję laickości. Czasami tęsknisz za religijnym poczuciem wspólnoty, perwersyjnie mistyczną jednością.

Twoi teściowie są muzułmanami. A i tak łapiesz się na myśleniu stereotypami, bo te żerują na twoim strachu. Generalizujesz, chociaż dorosłaś do tego, by wiedzieć, że świat nie jest czarno-biały, że ludzie są po prostu różni i wolni.

Chociaż jesteś osobą tolerancyjną, łapiesz się  na tym, że modlitwa na dywanie wydaje ci się głupia. Potem się tego wstydzisz sama przed sobą, bo równie głupie jest klęczenie przed krzyżem, wiara w UFO i niewiara, wszak w świecie, w którym nauka zbadała każdy promil wszechświata, wszystko jest niewiadomą. Czasami, kiedy nikt nie widzi, zazdrościsz ludziom wiary, wydaje ci się, że ich życie jest prostsze. Czasami też myślisz, że wiara jest formą ucieczki od życia. Jesteś osobą, która wszystko kwestionuje, niczego nie bierze za pewnik. Masz milion teorii, dlaczego twoja siostra tak właśnie wybrała. Analizujesz wasze dzieciństwo, jej relacje, przyjaźnie. Nigdy nie znajdujesz odpowiedzi. Generalnie myślisz o tym wszystkim, zamiast zadać proste pytanie: Dlaczego została muzułmanką? Właściwie to nie zadajesz tego pytania, bo żadna odpowiedź cię nigdy nie zadowoli.

Wiara jest czymś irracjonalnym, jest czuciem, darem, wewnętrznym przekonaniem, że tak jest, duchową świadomością, czymś nieuchwytnym, niedefiniowalnym. Jest też wyborem.

Sama muzułmanka i każda osoba, która w coś wierzy, nie wie pewnie do końca, dlaczego wierzy tak, a nie inaczej i jak to właściwie wyjaśnić, a skoro tak wybrała i tak czuje, nie powie ci, że tak już jest. Bo tak odpowiadają tylko ludzie wychowani do / w religii. Wiesz zatem, że na twoje pytanie odpowiedź nie istnieje.

Zaufanie.

Kiedy twoja siostra zostaje muzułmanką, myślisz, że tę decyzję podjął za nią jej partner, presja miejsca, w którym mieszka, ludzi którymi się otoczyła. I chociaż na jej wybór składa się wiele czynników, myślisz tak, jak ci wszyscy, którzy odbierają kobietom wykraczającym poza normy kulturowe prawo do posiadania własnego rozumu, własnej woli i prawa do decydowania o sobie i swoim życiu. Złudnie myślisz, że twój strach i troska dają ci prawo do lepszego oglądu konsekwencji wyboru kogoś, kogo kochasz. Jedyne co możesz zrobić, to zaufać. Zaufanie jest podstawą miłości. Zaufać, że osoba, którą kochasz, jest w stanie sama zadbać o siebie i podjąć konsekwencje swoich wyborów, te pozytywne i negatywne, zaufać, że sama wie, czego chce i jaką drogą chce podążyć. I wspierać ją w tym wyborze.

Akceptacja.

Kiedy twoja siostra zostaje muzułmanką, okazjonalne konflikty między wami przeradzają się w zimną wojnę, okopy, gromy z nieba, trollowanie się w social mediach (bo przecież dalej wam zależy), aż po fantazje o religijnej wojnie domowej, żebyście znów się spotkały, przeplatane z okresami lizydupstwa, wspólnym oglądaniem filmików o tym, jak zawiązać ładnie hidżab, rozmowami o seksie, głupawkami takimi, które mogą być tylko między siostrami.

Nie jest już jednak tak, jak kiedyś. Bo chociaż ty jesteś za Izraelem, wiesz, że ona wspiera Palestynę, więc w filmikach, którymi dzielisz się na facebookowym wallu, wycinasz ją z grona odbiorców. Obydwie strony nie mogą być do końca sobą w nowym układzie. Różnicie się.

I pomimo tych różnic, wciąż staracie się znajdować to, co was łączy.

Kiedy twoja siostra zostaje muzułmanką, tylko ty i jej facet wiecie, co nosi pod czarną abają. Tylko ty znasz ten sekret, że dalej uwielbia motyw panterki. Kiedy Chester z LP popełnia samobójstwo, wiesz, że ona też teraz wyje przed swoim komputerem do In the End,  a potem włączy Crawling. I że to, że czytałaś, że muzułmanie nie słuchają muzyki, ma się tak do rzeczywistości jak to ogólne stwierdzenie, że chrześcijanie nie uprawiają seksu przed ślubem.   

Tylko wy rozumiecie naprawdę, że w świecie, w którym każdy chce być tylko wśród swoich, w swoich okopach, w świecie podzielonym na lewo i prawo, na wschód i zachód, na białych i kolorowych, lepszych i gorszych, w świecie, w którym każdy gotowy jest umierać za swoją prawdę, a nawet za nią zabijać, tylko wy wiecie naprawdę, że jedyną, najprawdziwszą prawdą jest miłość, pojednanie, akceptacja i szukanie tego, co nas łączy. Istnienie ponad podziałami.

O AUTORCE

Dodaj komentarz

Twój email nie będzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.