CIEKAWOSTKINOWEŚWIĘTA

LAST CHRISTMAS – HISTORIA KULTOWEGO TELEDYSKU

Ośnieżone szczyty Alp spowite mgłą. Wyłaniające się zza zakrętu samochody terenowe. Rozpromieniony George Michael, machający do swoich znajomych. Tak rozpoczyna się teledysk do hitu wszechczasów. Last Christmas, przez jednych uwielbiane, przez innych nienawidzone, odcisnęło swoje piętno w szwajcarskim kantonie Wallis, gdzie w 1984 roku został nakręcony klip do tego utworu.

Był koniec października. Na parking przy hotelu Walliserhof (dzisiejszy hotel Ferienart), w leżącej na wysokości 1800m n.p.m. malutkiej wiosce Saas-Fee, wjechała ekskluzywna limuzyna. Jej kierowca szybko został powiadomiony o zakazie używania pojazdu na terenie wioski. Już wtedy Saas-Fee było wyłączone z ruchu samochodowego. Kolejnym zdziwieniem dla ekipy filmowej i być może dla samego George’a Michaela był fakt, że nikt z mieszkańców nawet nie kojarzył piosenkarza, który utworem „Wake me up before you go go” od kilku miesięcy podbijał światowe listy przebojów.
Początkowo teledysk miał zostać nakręcony w miejscowości Gsaad w kantonie Bern. Ze względu na brak śniegu w czasie zaplanowanego terminu, ekipa zdecydowała się na zrealizowanie nagrania w Saas-Fee. Zdjęcia do teledysku powstawały w pośpiechu. Klip miał zostać wypromowany jeszcze w święta. Zamglona panorama Alp, którą widzimy na samym początku, udowadnia, że reżyser nie miał czasu, aby czekać na polepszenie pogody.

Mimo zakazu ruchu samochodowego, ekipie filmowej udało się pozyskać specjalne pozwolenie od gminy na przejazd dwóch jeepów, które widzimy na początku nagrania. Grupa przyjaciół, wśród których główne role odgrywają członkowie zespołu Wham, wita się i wsiada do gondoli, która zabiera ich do położonej na wysokości 3000m n.p.m. stacji narciarskiej Felskinn. W rzeczywistości zarówno aktorzy, jak i ekipa filmowa nigdy nie dotarli na szczyt. Gondola ruszyła kawałek pod górę i potem wróciła na dół. Ujęcie powtórzono i to już w zupełności wystarczyło reżyserowi.
Drewniany dom, który zgodnie z fabułą klipu znajduje się przy stacji narciarskiej, a w rzeczywistości „na dole” w Saas-Fee, to posiadłość zmarłej kilka lat wcześniej baronowej Tity von Oetinger. To właśnie przed nim aktorzy i muzycy zespołu Wham rzucają się śnieżkami, a zatopiony w myślach Georg Michael wspomina swoją miłość z zeszłorocznych świąt. Nagrania z przygotowań i świętowania przy stole, również zostały nakręcone w jego wnętrzach. Dzisiaj budynek ten pełni funkcję centrum kultury.

Mijają kolejne lata, a wielu Szwajcarów wciąż nie ma pojęcia, że teledysk do jednej z najpopularniejszych świątecznych piosenek został nakręcony w ich kraju. Czy jednak fakt ten stoi na przeszkodzie, aby usiąść wygodnie, włączyć filmik i po raz setny wsłuchać się w ten świąteczny hit miłosny?

 

Karolina Duszka / Szwajcaria / Co ja wyprawiam

Share:
  • Aż mnie zachęciłyście, żeby się tam udać, gdyż dla mnie ta piosenka to symbol świąt i zimy ogólnie <3

  • Dorota Wernik

    Ciekawa historia teledysku piosenki, której nie mogę już słuchać 😛