CIEKAWOSTKIŚWIĘTA

CZAR BOŻONARODZENIOWYCH JARMARKÓW

Któż z nas nie kocha Świąt Bożego Narodzenia? Zapachu owoców cytrusowych, który wielu z nas kojarzy się ze statkami z Kuby, pieczenia piernika dojrzewającego nierzadko kilka tygodni, aromatu goździków i anyżu oraz strojenia choinki? Kto potrafi się oprzeć świątecznym przysmakom, tym wszystkim wykwintnym daniom, które goszczą na stole w ten magiczny czas? Kto w końcu nie daje się ponieść atmosferze obdarowywania? Zapewne takich osób jest bardzo niewiele, bowiem jak wynika ze statystyk, okres przedświąteczny to czas, kiedy wydajemy najwięcej pieniędzy, zaś większość czasu spędzamy właśnie na pieczeniu, sprzątaniu i dekorowaniu.

Polskie tradycje bożonarodzeniowe to niewątpliwie jedne z najpiękniejszych w Europie. Naszych kolęd nie przebije jakieś tam komercyjne Jingle bells, wigilijne potrawy naszych babć to pięciogwiazdkowa sztuka kulinarna, zaś aby spotkać się z rodziną, Polki i Polacy pokonują setki kilometrów i cierpliwie znoszą godziny czekania na lotniskach i dworcach. W Niemczech istnieją jednak nieco inne tradycje, dzięki którym mój obraz świąt stał się pełniejszy. Jedną z nich jest tzw. Weihnachstmarkt, czyli jarmark bożonarodzeniowy. Ta forma świętowania jest spotykana w każdym mieście i wiosce.

Historia Weihnachtsmarktów sięga średniowiecza i wywodzi się z oganizowanych zimą targów, dzięki którym ludność mogła zaopatrzyć się w mięso. W XIV wieku w Niemczech pojawił się również po raz pierwszy zwyczaj, pozwalający różnego rodzaju wytwórcom, a więc przykładowo cukiernikom czy też rzemieślnikom produkującym zabawki, oferować swoje towary krótko przed świętami na niewielkim, urządzonym specjalnie w tym celu, targowisku. Obok wyrobów rzemieślniczych, już wtedy na tych targach pojawiały się także pieczone kasztany, orzechy czy migdały. Za dwa najstarsze jarmarki świąteczne w Niemczech uznaje się jarmark w Monachium, noszący nazwę Christkindmarkt, czyli jarmark dzieciątka Jezus, po raz pierwszy zorganizowany w 1310 roku, oraz jarmark w Budziszynie, który sięga historią do 1384 roku. Długą tradycją organizowania jarmarków światecznych mogą poszczyć się również Austria, Szwajcaria, Luksemburg, Francja czy Szwecja. W Polsce to dopiero raczkująca tradycja, jestem jednak przekonana, że z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością.

W Hamburgu jarmarków świątecznych jest bardzo wiele. Każda dzielnica ma swój a w samym centrum już od Hauptbahnhofu witają nas stoiska na słynnej Spitalerstr. Idąc dalej miniemy jeszcze conajmniej dwa inne jarmarki, jednak to ten przy ratuszu cieszy się największą popularnością. Jest on odwiedzany rocznie przez ponad 2 miliony osób! Weihnachtsmarkt na placu ratuszowym urządzany jest od 16 lat w stylu nostalgicznym, przywołującym na myśl dziecięce wspomnienia. Nie znajdziemy tutaj więc stoisk z akcesoriami do telefonów komórkowych czy tanimi chińskimi ozdobami choinkowymi. Zamiast tego prezentowane jest rękodzieło, wyroby jubilerskie, recznie malowane bombki i najróżniejsze wyroby cukiernicze. Można tutaj zjeść niemiecką kiełbaskę z frytkami czy chlebem, goraca zupę oraz oczywiście rozgrzać się przy kubku grzanego wina. Grzane wino to temat na osobną opowieść. Wystarczy napisać, że same tylko supermarkety sprzedały w minionym roku w całych Niemczech około 92 miliony butelek 0,75 l. Biorąc pod uwagę fakt, że liczba ludności Niemiec wynosi ponad 80 milinów, łatwo obliczyć, że jest to jeden z najpopularniejszych napojów, zwłaszcza zimą. Oprócz smaku samego grzanego wina, legendaą obrosły kubki, w których jest ono podawane. Czasami są to zwykłe, tanie, żaroodporne szklanki, częściej kolorowe porcelanowe cudeńka z motywami świątecznymi. Często można kupić sobie taki pamiątkowy kubeczek w cenie od 5,00 EUR. Tyle samo wynosi w Hamburgu średnia kaucja, która jest nam zwracana wraz ze zwrotem kubka.

Wszystkich chcących poczuć świąteczną atmosferę już dziś, serdecznie zapraszam do Hamburga. Weihnachtsmark przy Ratuszu stoi już od 21 listopada. Jest otwarty codziennie od 11:00 do 21:00, zaś w piątki i soboty do 22:00. Oczywiście wstęp na jarmark jest darmowy, więc jeśli nawet nie mamy zamiaru niczego kupować i nie przepadamy za grzanym winem, warto nacieszyć oko pięknie wykonanymi drewnianymi stoiskami, choinkami świecacymi tysiącem barw oraz zapachami, nieodłącznie kojarzącymi się ze Świętami.

 Tekst Justynka Justynka More Malta

Share: