CYKLENOWEŚWIAT KULTURALNIE

W CIENIU STAROŻYTNYCH ŚWIĄTYŃ: KOM OMBO I EDFU

Pamiętam doskonale lekcje historii w szkole podstawowej, kiedy to nasz nauczyciel pokazywał nam zdjęcia wielkich budowli i ścian pokrytych dziwnym pismem. Były to nie tylko słynne piramidy, lecz również świątynie licznych bóstw czczonych w starożytnym Egipcie. Największe wrażenie zrobiło na mnie wtedy odkrycie grobu Tutanchamona, człowieka, który przejął władzę jako ok. 10-letni chłopiec i najprawdopodobniej został zamordowany w wieku 18 lat. Kiedy w 1922 r. Howard Carter oraz hrabia Carnarvon odnaleźli prawie nienaruszony grób młodego faraona oraz jego mumię, oszołomił ich ogrom bogactwa, jaki tam zastali. Jakimś cudem, plądrujący groby złodzieje nie trafili na trop miejsca spoczynku Tutanchamona, a może nie ośmielili się go otworzyć? Wpatrywałam się jak zahipnotyzowana w czarno-białą fotografię, z której spoglądały na mnie namalowane na sarkofagu oczy króla. Podziwiałam przedmioty codziennego użytku, jakie miały odbyć z nim podróż na drugą stronę. Zainteresowała mnie również klątwa Tutanchamona, która mówiła, że każdy, kto naruszy wieczny odpoczynek faraona, umrze w niewyjaśnionych okolicznościach. Jak donosiły gazety z epoki, wielu obecnych przy otwarciu grobowca nagle zmarło. Dotyczyło to wszystkich członków ekspedycji, zarówno ludzi, jak i towarzyszących im zwierząt Teoria o nadprzyrodzonej mocy klątwy do dziś pobudza wyobraźnię, ponieważ jak każda legenda, musi przecież zawierać w sobie choćby ziarnko prawdy. Zawsze marzyłam, aby odwiedzić Egipt i przyjrzeć się z bliska zabytkom, które od wieków inspirowały władców i arystokrację oraz twórców kultury i sztuki, jednak udało mi się to dopiero w tym roku. Ponad dwadzieścia pięć lat po tym, kiedy pierwszy raz usłyszałam o starożytnym Egipcie, czytając szkolny podręcznik, postawiłam stopę na jego piaszczystej ziemi.

Moją wyprawę rozpoczęłam w Luksorze, gdzie wsiadłam na pokład statku pasażerskiego, który tocząc się powoli po zielonych wodach Nilu, miał mnie zawieźć do Asuanu. Zadziwiające, jak środek transportu zmienia punkt widzenia na krajobraz. Dzięki podróży drogą wodną, mogłam podziwiać oba brzegi życiodajnej rzeki. Symbol Nilu, pomalowany na niebiesko kanciasty szlaczek, oznaczający również literę ‘’N’’, to chyba jeden z najczęściej pojawiających się znaków we wszystkich odwiedzonych przeze mnie świątyniach i grobowcach. Kiedy pokonywaliśmy nocą odcinek między Luksorem a Kom Ombo, praktycznie nie spałam, siedząc na górnym pokładzie i rozkoszując się zapachem nocy na Nilu, gwieździstym niebem, oraz ciszą, przerywaną jedynie odgłosami skrzeczących ptaków.

Ze wszystkich odwiedzonych miejsc, najbardziej zafascynowały mnie podziemne grobowce w Dolinie Królów oraz świątynie m.in. boga- krokodyla, nazywanego Sobek, w Kom Ombo oraz Horusa w Edfu. Nie jestem w stanie słowami opisać, jakie to uczucie wejść do długiego korytarza, prowadzącego w głąb skał, którego ściany zdobią inskrypcje opowiadające historie sięgające tysięcy lat przed naszą erą. Na sklepieniach grobów zachowały się kolorowe malowidła i epigramy, świadczące o wielkiej wadze, jaką przywiązywano do estetyki oraz talencie nadwornych skrybów i malarzy. Nietrudno sobie wyobrazić, jak majestatyczny widok przedstawiały te wszystkie budowle w przeszłości. Wznoszono je z takim rozmachem, aby budziły zarówno podziw, jak i strach. Były to w końcu albo miejsca wiecznego spoczynku faraonów, synów boga, albo miejsca, gdzie mieszkali sami bogowie, którzy według starożytnych Egipcjan mieli wiele cech antropomorficznych. Podobnie jak ludzie kochali, nienawidzili i dawali się ponieść namiętnościom. Każdy bóg miał również swoje indywidualne upodobania oraz święte zwierzę, które było jego personifikacją. Przykładowo na terenie świątyni w Kom Ombo mieszkały krokodyle wyłapywane w Nilu, które wiodły tam iście królewski żywot. Po śmierci ich ciała były mumifikowane, podobnie jak zwłoki ludzkie, i starannie przechowywane na specjalnie do tego przeznaczonym cmentarzysku. Dziś pod świątynią Sobka można podziwiać muzeum, gdzie w ogromnej szklanej gablocie wystawiono na widok publiczny wiele krokodylich mumii. Niektóre z nich mają kilka metrów długości!

Inną ciekawostką, tym razem ze świątyni w Edfu, stanowiącej ośrodek kultu Horusa, boga nieba, uważanego za opiekuna monarchii egipskiej, jest fakt, że w pozostałościach sanktuarium zachowała się sala biblioteczna z wyrytym na ścianie katalogiem książek. Horus był przedstawiany jako sokół, bądź człowiek z głową sokoła zwieńczoną tarczą słoneczną oraz jako dziecko z palcem w ustach. Te wizerunki bóstwa znajdziemy przy wejściu do świątyni oraz na jej ścianach. Horus był także bogiem wojny i polowania. Ten syn Izydy jest również często przedstawiany jako pogromca Seta, pana burz, pustyń, Górnego Egiptu, ciemności i chaosu, a także bóstwa o charakterze demonicznym. Set podstępnie zamordował Ozyrysa, małżonka Izydy i ojca Horusa. Według mitologii egipskiej Ozyrys, wskrzeszony przez magiczną moc swojej kochającej siostry i żony w jednej osobie, powierza zemstę na Secie właśnie swojemu synowi. Pokonany Set jest przedstawiany jako krokodyl, kozioł, bądź świnia.

 

Niewątpliwie warto odwiedzić Egipt dla jego chlubnej historii, zabytków architektury i kultury. Jako wskazówkę dodam jedynie, że lipiec nie jest zbyt dobrym miesiącem na podróż do tego kraju,z powodu bardzo wysokich temperatur. Egipskie upały zmusiły nas do rozpoczynania zwiedzania każdorazowo między 6 a 11 rano, a to przecież zupełnie nieludzka pora na wstawanie podczas ciężko zapracowanego urlopu.

Justyna / Niemcy / More Malta 

TagsEgipt
Share:
  • Uwielbiam takie wpisy. Starożytne krainy i cywilizacje od dawna mnie fasynowaly, piękne zdjęcia