Zwyczaj wysyłania kartek Bożonarodzeniowych zapoczątkował Sir Henry Cole w Wielkiej Brytanii w 1843 r. Był on urzędnikiem, jednym ze współzałożycieli Angielskiej Poczty  i szukał pomysłu jakby bardziej rozkręcić ten nowy biznes.

Jego przyjacielem był niejaki John Horsley, marzyciel artysta, który słuchając dywagacji Henry’ego narysował mu pierwszą kartkę. Henry był zachwycony, właśnie czegoś takiego szukał. Kartka miała trzy panele; na zewnątrz była scenka rodzajowa, na której dobrzy ludzie troszczyli się o biednych, a wewnątrz rodzina siedziała przy suto zastawionym stole, z kieliszkami w rękach (nawet dzieci). Przyjaciele sprzedali pierwszą kartkę za 1 szylinga i tak rozpoczęła się tradycja, która trwa do dnia dzisiejszego. Zaraz potem poczta angielska wprowadziła Penny Post czyli  obniżyła ceny za wysyłanie kartek przez zwykłych ludzi.  Dotychczas tylko bogaci mogli sobie pozwolić na wysyłanie przesyłek i listów. Henry Cole wytrwale wspomagał tę działalność. Dzięki nowym liniom kolejowym przesyłki i kartki mogły docierać do dalekich zakątków Anglii i świata. Kolej była tańsza i wydajniejsza niż dotychczasowe koń i powóz. Kartki świąteczne ruszyły na podbój ziemi. W miarę polepszania się metod, ceny produkcji kartek znacznie spadły i coraz więcej ludzi mogło sobie pozwolić by je wysłać do rodziny i przyjaciół. Artyści prześcigali się w talentach w  projektowaniu nowych kartek. Niektóre z okazów można obecnie  zobaczyć w muzeach, np grawerowana kartka autorstwa Williama Egleya, znanego ze swoich ilustracji do książek  Charlesa Dickensa, jest wystawiona w British Museum. Na początku XX wieku zwyczaj ten rozprzestrzenił się po całej Europie i stał się szczególnie popularny w Niemczech.

Pierwsze  kartki zwykle zawierały rysunki przedstawiające Szopkę Bożonarodzeniową. W późnym okresie wiktoriańskim pojawiły się ptaszki, angielskie rudziki i sceny zabaw na śniegu. Te obrazki były szczególnie ważne dla ludzi, którzy pamiętali srogą, śnieżną zimę w Wielkiej Brytanii w 1836 roku. Dała się ona porządnie we znaki nieprzyzwyczajonym do zimna Brytyjczykom.

W drugiej połowie XIX wieku kartki ruszyły za ocean. W 1875 roku w USA, Louis Prang, drukarz pochodzący  z Niemiec, który wcześniej  pracował nad kartkami w Wielkiej Brytanii, zaczął masowo produkować pocztówki dla Amerykanów.  Pierwsze przedstawiały kwiaty, rośliny i dzieci. Jak to u Amerykanów bywa kartkowa machina ruszyła pełną parą, na wielką skalę.  W 1915 roku John C. Hall i jego dwaj bracia stworzyli Hallmark Cards, jedną z największych firm na świecie produkującą kartki. Istnieje ona do dziś.
W latach dwudziestych XX wieku popularne stało się robienie i rysowanie kartek w domu, przy użyciu farb, kredek, wycinanek itp. Miały one nietypowe kształty i mogły być prawdziwymi dziełami sztuki. Najczęściej były wręczane odbiorcom osobiście.

A jak jest teraz?  Początkowo wydawało się, że Internet zabija staromodną papierową kartkę świąteczną. Na szczęście, gdy tylko początkowy szum wokół kartek elektronicznych ucichł, dawne papierowe kartki wróciły do łask, bo są bardziej personalne i sentymentalne.
Oczywiście, Internet doprowadził do pewnych postępów w sposobie tworzenia kartek świątecznych, bo można ją sobie zaprojektować własnoręcznie, używając np własnego zdjęcia. W Wielkiej Brytanii rocznie wysyła się około 900 milionów kartek, a w Stanach liczba dochodzi do 2 miliardów. Statystyczny Brytyjczyk wypisuje życzenia dla co najmniej 16 osób, w każdym angielskim miasteczku, na głównej ulicy jest sklep specjalizujący się tylko w kartkach, poza tym sprzedają je również supermarkety, księgarnie, nawet małe spożywcze sklepiki. Nie wydaje się, by biznes świąteczno-kartkowy miał zniknąć w najbliższym czasie.

 

Dee / Wielka Brytania / Nie zawsze poprawne zapiski Dee 

Share:
  • Dorota Wernik

    Kocham pisać (i dostawać) kartki świąteczne. Co roku wysyłam ich około 40, część jest kupiona, część DIY. Poza tym przechowuję wszystkie kartki, które dostałam w ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci, jest już ich kilka pudełek.