MY POLKISTYL POLKI

BLIŻEJ POLKI – JUSTYNA MICHNIUK

Jestem Justyna, ale każdy nazywa mnie inaczej i po tych najróżniejszych formach mojego imienia i przezwiskach można od razu poznać, jakie łączą nas stosunki (formalne lub prywatne). Uwielbiam pisać, jednak ciężko mi przedstawić swoją osobę, ponieważ uważam, że mam stosunkowo nudne, poukładane, mieszczańskie życie, które nie zainteresuje spragnionego sensacji społeczeństwa.

Mieszkam w Niemczech, ale krajem do którego każdego dnia tęsknię i wzdycham jest Serbia. Tam spędziłam dużo czasu na studiach, tam jeżdżę tak często, jak się da, w końcu ten kraj skradł moje serce i skasował z mojego słownika pojęcie zdrowego rozsądku. Serbia jest dzika, niezbadana, zaskakująca, gościnna, szalona i radosna, taka jak ja!
Jako zodiakalny Bliźniak, łączę w sobie dwie osobowości. Potrafię być uprzejmym dyplomatą, który jada bułkę przez bibułkę, ale mam także wybuchową naturę i z góralskim przytupem umiem postawić kropkę nad „i”. Zdaję sobie sprawę z mojej skomplikowanej, skłonnej do nieustannego odkrywania, podziwiania i analizowania świata osobowości, dlatego chylę czoła przed moim wspaniałym mężem, który ze mną wytrzymuje, wpiera mnie we wszystkich projektach i jest lekiem na moje stargane nerwy.

W moim życiu najważniejsza jest rodzina oraz przyjaciele. Los obdarzył mnie wspaniałymi ludźmi, na których mogę liczyć w każdej sytuacji. Także na emigracji spotkałam bratnią duszę – osobę, dzięki której szarość dnia codziennego nabiera kolorów. To największy prezent, jaki otrzymałam od krnąbrnej bogini Fortuny. Gdyby nie niewielka grupa moich wiernych druhów, nie byłabym dzisiaj tutaj, gdzie jestem i nie byłabym również tym, kim jestem.

Nie mam jednego miejsca, które mogłabym nazwać domem. W moim sercu noszę kilka miast jednocześnie. Kocham Beskidy, gdzie się urodziłam, z folklorem i gwarą górali żywieckich, którą posługujemy się w rodzinie obok języka polskiego. Rozczulam się, kiedy spaceruję po dzielnicach Torunia; Rubinkowo i Skarpa – bo znajduję tam okruchy wspomnień z lat młodości. Cieszę się jak dziecko, jadąc na Mazury, gdzie czeka na mnie rodzina, znajome zapachy, krajobrazy, specyficzna mowa ze wschodnim zaśpiewem. Wpadam w zadumę, kiedy siedzę w wypełnionej dymem tytoniowym kawiarni Belgradu i dyskutuję o życiu z jakimś nieznajomym, który podobnie jak, ja poczuł nagłą potrzebę rozmowy. Uwielbiam spacery po ulicach niemieckiego Budziszyna i Chociebuża, gdzie rozbrzmiewa dźwięczna słowiańska mowa Serbołużyczan. Bryza znad Morza Śródziemnego w upalne lato dodaje mi energii, a spacer po wiekowych, maltańskich ulicach jest dla mnie najlepszą inspiracją. Miasto zaś, w którym mieszkam na stałe, Perła nad Łabą, hanzeatycki Hamburg ze swoim specyficznym stylem bycia, anegdotkami żeglarskimi, multikulturowością oraz bramą na świat w postaci portu, utwierdza mnie co dnia w przekonaniu, że marzenia się spełniają.

Do Klubu Polki zostałam przyjęta dwa lata temu i żałuję, że nie wiedziałam o tym miejscu wcześniej. To społeczność, która mnie mobilizuje, wybuchowa mieszanka charakterów, laboratorium nowych pomysłów, ale i światowa sieć znajomości, które z wirtualnych przemieniają się w realne podczas każdej nowej podróży. Dobrze wiedzieć, że gdzieś tam bardzo daleko lub czasem bardzo blisko są osoby, które podzielają moje emigracyjne rozterki i z którymi rozumiem się często bez słów.

 

Justyna / Niemcy / More Malta 

Share:
  • miło Cię poznać

  • Tina Papajewski

    Dziękuję, może uda nam się spotkać na kawkę na żywo 🙂