DO POCZYTANIA

BLASKI I CIENIE ŚLIMACZEGO ŻYCIA WE FRANCJI…

… CZYLI ŚLIMAK NA TALERZU

Z bloga Niki: Nika zaprasza

W zasadzie powinniśmy nazywać Francuzów raczej ślimakojadami, a nie żabojadami. Żaby, owszem jadają od czasu do czasu, ale dużo częściej jadają przecież ślimaki. Ciekawa jestem skąd ta nazwa żabojadów? Czy był taki okres, że jadali więcej żab od ślimaków? Czy też jedzenie żabich udek bardziej szokuje cudzoziemców, niż jedzenie ślimaków?
Czytaj całość na blogu Niki: Nika zaprasza
Share:
  • Uwielbiam rosół ze ślimaków, zwłaszcza podczas świątecznego kiermaszu, a tak miałam okazję go spróbować. Był pyszny i rozgrzewający

  • Mnie na widok wszelakich owoców morza wykręca, nie znoszę zapachu, a już tym bardziej smaku. Raczej nigdy nie będę prawdziwą Francuzką 😛