W Australii trwa właśnie Tydzień Celiakii. Stowarzyszenie Coeliac Australia prowadzi we wszystkich stanach kampanię promującą edukację na temat celiakii i zachęca do wykonywania badań w celu wczesnego zdiagnozowania choroby trzewnej. Jako osoba z nietolerancją glutenu, stale poszerzam swoją wiedzę na temat szkodliwości glutenu i znaczenia diety bezglutenowej. W Australii mieszkam od czterech lat, miałam więc czas na obserwacje i wyciągnięcie wniosków. Opowiem wam dzisiaj, jak wygląda Australia bez glutenu.

Diagnostyka

Aby w ogóle rozpocząć badania i uzyskać wiarygodne wyniki, należy spożywać gluten przez minimum sześć tygodni. W Australii, lekarz pierwszego kontaktu kieruje osobę podejrzewającą u siebie nietolerancję na gluten na badania serologiczne z krwi. Jeżeli przeciwciała występują, to lekarz od razu zleca wykonanie gastrologii w celu potwierdzenia diagnozy. Jeżeli zaś przeciwciał nie ma, a lekarz lub pacjent mają wątpliwości, zazwyczaj wykonuje się wtedy badanie genetyczne krwi. Obecność genów może, ale nie musi oznaczać celiakii. Zaledwie 30% osób posiadających te geny choruje na celiakię. Ponownie, gastrologia ostatecznie potwierdzi lub wykluczy chorobę. Tak wygląda standardowa procedura diagnostyki wg oficjalnej strony Coeliac Australia

Dla obywateli i rezydentów Australii badania krwi, zarówno na oznaczenie przeciwciał, jak i genetyczne są bezpłatne. Za zabieg gastrologii wykonany w szpitalu publicznym pacjent również nie zapłaci. Dopiero kiedy decydujemy się na zabieg w prywatnej klinice, koszt częściowo pokrywany jest przez Medicare (odpowiednik polskiego NFZ), a częściowo z prywatnego ubezpieczenia. Osoby przebywające w Australii  na wizach studenckich lub sponsorowanych pokrywają koszt w stu procentach, po czym mogą starać się o zwrot części kwoty od firm ubezpieczeniowych (w obydwu przypadkach posiadanie prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego jest obowiązkowe).

Australijscy lekarze polegają wyłącznie na tutejszych badaniach laboratoryjnych. Kiedy pokazałam mojej lekarce wyniki testu ImuPro, który wykonywałam w Polsce, nie wiedziała, że coś takiego w ogóle istnieje (mimo, że z Polski pochodzi). Dopiero przy drugiej wizycie otrzymałam skierowanie na dalsze badania. Z kolei dietetycy w Australii nawołują do przejścia na dietę bezglutenową, nawet jeżeli nie ma do tego wskazań. Jest to już kwestia wyboru.

Dostępność produktów bezglutenowych

Australia jest krajem przyjaznym dla osób niespożywających glutenu. Wielu z moich znajomych, prowadzących zdrowy tryb życia przeszło na dietę bezglutenową, mimo że nie wcale nie musieli. Po prostu, chcą zachować ładną sylwetkę i mieć więcej energii. Produkty bezglutenowe są powszechnie dostępne w marketach. Najczęściej, niestety, ich skład to w większości konserwanty. Do tego nafaszerowane są ogromną ilością cukru, którego organizm wcale nie potrzebuje. Niemniej jednak wybór jest bardzo duży, co jest ułatwieniem dla osób z nietolerancją glutenu.

Nie znajduję znaku przekreślonego kłosa tak często, jak w Polsce, lecz wszystkie alergeny (w tym gluten) są dokładnie oznaczone na etykiecie. Co ważne, ceny produktów bezglutenowych nie rujnują budżetu domowego, więc zapewne również z tego względu ludzie chętniej po nie sięgają. Osobiście, rzadko kupuję gotowe produkty bezglutenowe, ponieważ ich smak niestety odbiega od tego, do czego podniebienie było przyzwyczajone przed przymusowym przejściem na dietę. Stawiam na warzywa, owoce i samodzielnie upieczony chleb.

Restauracje bez glutenu

Stosowanie diety bezglutenowej, choć nie zawsze jest koniecznością, jest w Australii bardzo popularne, W związku z tym prawie każda australijska restauracja posiada w menu dania oznaczone jako bezglutenowe. I tu zaczyna się problem… Nietolerancja glutenu wiąże się z jego całkowitym wyeliminowaniem z jadłospisu. Nie można sobie pozwolić chociażby na niewielkie odstępstwa w myśl, że odrobina nie zaszkodzi. Właśnie, że zaszkodzi i to bardzo. W 2013 roku głośno było o incydencie w jednej z australijskich restauracji Jamiego Olivera, Jamie’s Italian przy William Street w Perth. Jeden z gości – z celiakią – zjadł posiłek z glutenem i odczuł to boleśnie. Była to rażąca pomyłka obsługi restauracji, za co wielokrotnie przepraszali. Niesmak jednak pozostał.

Niestety, w restauracjach serwujących mączne dania lub używających produktów z glutenem kucharze rzadko kiedy mają możliwość przygotowania posiłku w stu procentach bezglutenowego. Do tego należy używać osobnych akcesoriów kuchennych. W związku z tym, kiedy kelner przynosi mój posiłek, dopytuję, czy aby na pewno mogę go zjeść. Często okazuje się, że jednak nie i oddaję talerz. Nie tak dawno znalazłam się w dość kłopotliwej sytuacji. Właścicielka firmy zaprosiła cały zespół na obiad do perskiej restauracji. W menu dostępne były dania bezglutenowe, więc i ja zamówiłam coś dla siebie. Już przy podaniu przystawki zauważyłam, że pieczywo bezglutenowe i pszenne są w jednym koszyku – błąd nr 1. Następnie danie główne było z dodatkiem kaszy jęczmiennej – błąd nr 2. Mimo, że nie wypadało, musiałam odnieść talerz i wyjaśniłam, dlaczego nie mogę tego zjeść.

Zapewne nie jestem odosobnionym przypadkiem. Australijscy restauratorzy chcą dostosować karty dań do obecnych trendów dietetycznych, to zrozumiałe. Byłoby jednak dobrze, gdyby w trakcie tego tygodnia zgłębili tajniki diety bezglutenowej.

Badania naukowe

W 2016 roku, organizacja Coeliac Australia uzyskała dotację w łącznej wysokości $500.000 dolarów na prowadzenie badań nad trzema zagadnieniami:

  1. Brak skuteczności diety bezglutenowej.

U połowy Australijczyków ze zdiagnozowaną już celiakią, objawy nie ustępują nawet po wprowadzeniu diety bezglutenowej. Celem naukowców jest zbadanie właśnie gotowych produktów bezglutenowych pod względem potencjalnego zanieczyszczenia glutenem.

  1. Wprowadzenie owsa do diety bezglutenowej.

Owies jako ziarno zawiera dużo błonnika, ale jednocześnie jest mocno zanieczyszczony glutenem, stąd jest na liście artykułów zakazanych w diecie bezglutenowej. Australijczycy zbadają tolerancję owsa u osób z celiakią.

  1. Moje ulubione – Leczenie celiakii poprzez świadome zakażenie pacjenta tęgoryjcem.

Naukowcy z uniwersytetu Jamesa Cooka z Townsville przeprowadzą eksperymentalną kurację leczenia celiakii. Lekarze wszczepią czterdziestu osobom tęgoryjca (pasożyta!), który zagnieździ się w jelicie cienkim i dzięki produkowanemu białku złagodzi stany zapalne w jelicie. Po pewnym czasie, chorzy na celiakię będą zwiększać spożycie glutenu, a kiedy kosmki jelitowe odbudują się całkowicie, będą mogli powrócić do normalnej diety.

Dieta bezglutenowa ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Tydzień Celiakii to dobry czas, żeby nie tylko wiedzę zdobyć, ale również dzielić się nią. Ja swoją podzieliłam się z wami i liczę na wzajemność. Pytajcie i komentujcie – zapraszam.

Emilia / Australia / Australopitek

Share:
  • Generalnie bez glutenu da się żyć. Ja osobiście nie mam celiakii ani chorób autoimmunologicznych, które by wymagały ode mnie odstawienie glutenu. Ale praktycznie nie spożywam żadnych produktów, które go zawierają. Raz na jakiś czas oczywiście (w szczególności w trakcie wizyt na Bałkanach) sięgam po wypieki z białej mąki, ale prawda jest taka, że na Bałkanach jakość pieczywa jest zupełnie inna niż w Polsce.

  • Dziewczyny z Time For Spain

    W Hiszpanii też na wielu produktach spożywczych jest znaczek ¨bez glutenu¨, co bardzo ułatwia konsumentom robienie zakupów. W restauracjach ten aspekt jednak nie jest jeszcze brany pod uwagę, a szkoda. Choć ostatnio odkryłyśmy w naszej okolicy pierwszą i jak na razie jedyną bezglutenową pizzerię na Costa del Sol 🙂 Fajnie, że krok po kroku producenci jedzenia i restauratorzy, słuchają głosu klientów i odpowiadają na ich potrzeby.