Przez wielu znany jako święty Mikołaj, grubas w czerwonym płaszczu i brodą, z historycznych zapisków znany jako biskup, przez dzieci uważany za postać magiczną. Dziś w ramach klubowych rozważań okołoświątecznych, na elementy pierwsze rozłożymy postać owego mężczyzny oraz zadamy pytanie, kto tak właściwie zostawia prezenty pod choinką.

Miłej lektury!

Zacznijmy zatem od zachodnich krańców Europy i Portugalii. Tam z podarkami przychodzi Pai Natal, nowomodny gość. Natomiast sąsiedzkie powiązania z Hiszpanią wyglądają już trochę inaczej, bo międzynarodowo. Okazuje się, że Mikołaj (znany tam jako Sinterklaas) przypływający do Holandii płynie z Hiszpanii statkiem parowym i pozostaje tutaj do 6 grudnia. Do 5 grudnia dzieci mogą codziennie ustawiać swoje buciki przy kominku i oczekiwać na drobne upominki, które przyniesie im Święty. Natomiast 5 grudnia dostają od niego konkretny, duży prezent z okazji mikołajek.

Przybywającemu do Delft Świętemu towarzyszył orszak Zwarte Pietów (Czarnych Piotrków), muzykantów, tańczących zespołów, samochodów wypełnionych po brzegi prezentami i maszyn “produkujących” korzenne ciasteczka.

Więcej na ten temat przeczytacie u Magdy z Delft.

Holenderski Mikołaj nie przypomina znanego z reklam coca – coli dziadka w czerwonej czapie z pomponem. Wywodzi się on od postaci biskupa Mikołaja z Miry, ubrany jest w biskupią szatę, na głowie ma mitrę, w ręce trzyma pastorał i jeździ na koniu o imieniu Amerigo, a nie w saniach z reniferem Rudolfem. Jedynym podobieństwem jest siwa, długa broda.

Dlaczego Mikołaj przypływa akurat z Hiszpanii? Otóż wiąże się to z czasami, gdy Hiszpania i Portugalia były potęgami kolonialnymi i Holendrzy kupowali od nich przyprawy, cytrusy, migdały czy figi. Istniał wówczas w Holandii pogląd, że wszystkie dobra z południa biorą się z Hiszpanii, w tym Sinterklaas.

Bardzo ważnym elementem tradycji związanej z Mikołajem jest Zwarte Piet. Czarny Piotrek jest pomocnikiem Mikołaja, który nosi worki z prezentami i ciastkami, płata figle i rozwesela dzieci. Ubrany jest w tradycyjny kostium pazia z przełomu XVI i XVII wieku. Na tydzień przed przyjazdem św. Mikołaja praktycznie w każdym sklepie na wystawie pojawiały się obrazki i figurki Zwarte Pietów.

Czarnoskóry pomocnik ze złotymi kolczykami w uszach może budzić mieszane uczucia i kojarzyć się z czasami niewolnictwa, ale tutaj nie ma to takiego wydźwięku. Dzieci chętnie malują swoje twarze, przebierają się i traktują to jak element tradycji. A skąd wziął się pomysł na czarnoskórego pomocnika Mikołaja? Jest kilka teorii, które to wyjaśniają. Według jednej z nich jest on chłopcem z Etiopii, który został kupiony przez Mikołaja z Miry na targu niewolników, biskup podarował mu wolność i chłopiec w zamian pozostał z nim jako jego pomocnik. Według innych, bardziej szalonych, teorii jest on nawróconym przez biskupa demonem bądź ujarzmionym szatanem.

Tradycja witania Mikołaja w każdym razie jest bardzo przyjemna, wprowadza radosny i świąteczny nastrój. W dniu przyjazdu Św. Mikołaja mikołajkowy pochód przemierzał ulice centrum Delft, w powietrzu unosił się zapach anyżowo – korzennych przypraw, a psotni Pietowie wrzucali pachnące ciasteczka nawet przez uchylone okna mieszkań.

We Francji dobrem obdziela Père Noël , we Włoszech natomiast jest Babbo Natale -czyli Bożonarodzeniowy dziadek(przy czym babbo-to też zwrot używany przez dzieci jako “tato,tatusiu”) i to on zostawia te największe prezenty. 6 stycznia zamiast Mikołaja pojawia się Befana (czarownica ) która przynosi dzieciom paczki ze słodyczami .

W centralnych regionach Włoch, w dzien 8 grudnia, w Zwiastowanie NMP dodatkowo upominki zostawia Madonnina. O Befanie więcej na blogu u Ani.

Dawniej prezenty przynosiło również Gesu bambino czyli Dzieciatko Jezus i część rdzennych mieszkańców nadal używa takiego określenia. W okresie świąt Bożego Narodzenia mówi się też o św. Łucji, która obecnie najbardziej popularna jest jednak w Szwecji, gdzie ma swoje szczególne święto 13 grudnia.

W Luksemburgu dzieci dostają prezenty 6 grudnia i przynosi je Kleeschen. To tego dnia dostaja one masę wymarzonych upominków. Kleeschen jest zawsze w towarzystwie swojego pomocnika, ubranego na czarno, Schwaarze Péiter. Dodatkowo towarzyszy im czasami Housécker (Ojciec Chlosta) który przynosi niegrzecznym dzieciom rozge zamiast prezentu.

Zaglądając do Niemiec natkniemy się na 6 grudniowe odwiedziny Nikolausa, który prezenty zostawia w wyłącznie wypastowanych butach, a w Wigilię Bożego Narodzenia przychodzi Weihnachtsmann – taki czerwony, cocacolowy. Taki twór, który z wyglądu się od Nikolausa nie różni. W Bawarii nadal przychodzi Christkindl, czyli Dzieciątko. A poza tym bardzo celebruje się adwent.

W Austrii, podobnie jak w Niemczech jest Nikolaus czyli Mikołaj biskup ale w sklepach oczywiście  obok niego jest i Weihnachtsmann w czerwonym kubraku. Prezenty pod choinkę przynosi Christkind i to do niego wysyła się listy z prośbami o nie. W Austrii działa również poczta świąteczna. O szwajcarskim Samichlaus przeczytacie u Ani.

W Danii przychodzi Julemanden. Ciekawą tradycją jest zwyczaj tańczenia wokół choinki. Szwedzkie dzieci odwiedza Tomte, z wyglądu podobny do tradycyjnego Mikołaja. Dawnej jednak tym jakże ciężkim obowiązkiem zajmował się kozioł, który klapał w drzwi rogami. Stąd wywodzi się również nazwa świątecznych prezentów „julklapp” (świąteczne klapanie).

W Finlandii jest Joulupukki (Świąteczna Koza), jeszcze z czasów pogańskich, kiedy to ową kozą straszyli dzieci. No i oczywiście wszyscy wiedzą, że prawdziwy Mikołaj mieszka na północy Finlandii w Rovaniemi, gdzie przez cały rok siedzi i można sobie z nim robić zdjęcia i powiedzieć co się chce dostać, a “wolne” od swojego fotela ma tylko w Święta, kiedy to lata po świecie rozdając prezenty.

Na Islandii przychodzą takie sobie sprytne i złośliwe ludki, podobne do trolli, nazywają się Jólasveinar, przychodzą z gór od 12. do 24. grudnia, a od 25. grudnia do 6.1. po kolei odchodzą. Mają bardzo śmieszne nazwy, związane z psotą, którą robią. Wysyła ich matka Gryla, a ich zadaniem jest straszyć na różne sposoby (zależne właśnie od imienia) niegrzeczne dzieci. Dodatkowo pojawia się Jólasveinar, odpowiednik znanego pana w czerwonym płaszczu.

W Slowenii zależy czy się jest z “komunistycznej” rodziny czy nie. Dla chrześcijan jest Miklavž (zostawia słodycze i mandarynki w butach wieczorem 5.12) i 24.12 Božiček (coś jak Santa Claus, odpowiednik naszej Gwiazdki, ktory zostawia wypasione prezenty pod choinką). Dla zatwardziałych komunistów jest Dedek Mraz, 1.01.

Podobnie jak w Rosji, gdzie przychodzi Died Moroz, Дед Мороз. Zawsze towarzyszy mu Śnieżynka, Снегурочка. Na Litwie pod choinką prezenty zostawia Senis Šaltis czyli Starzec Mróz.

W Bułgarii ten grubszy dziadek z brodą to Djado Koleda (dosłowne tłumaczenie – Dzidziu Boże Narodzenie). Przychodzi rankiem 25 grudnia i rozdaje prezenty. Natomiast jest w Bułgarii też św. Mikołaj (bg. sveti Nikoła), którego święto wypada 6 grudnia. To patron mórz i oceanów – dlatego właśnie w ten dzień Bułgarzy cały dzień jedzą rybę, na potęgę kupują karpie, przyrządzają dania rybne na śniadanie, obiad kolację. Rybę w mikołajki zjada się żeby być zdrowym, a podczas patroszenia karpia, trzeba mu wziąć łuskę i zatrzymać w portfelu, żeby przynosiła pieniądze przez cały rok.

Przenosimy się do Azji. Na Tajwanie w ogóle nie ma tradycji Bożego Narodzenia ani prezentów. Po chińsku Mikołaja nazywa się Dziadkiem świętych urodzin 聖誕老公公 [sheng4dan4 lao3gong1gong], czyli Dziadek Christmas. (聖誕 to Christmas, a 老公公 to dziadek).Prezenty, czerwone koperty z pieniędzmi młodsze pokolenie dostaje od starszych w Chiński Nowy Rok (koniec stycznia/początek lutego).

W RPA przychodzi Santa Claus, 24 grudnia w nocy wrzuca prezenty do skarpet, a dzieci znajdują je nazajutrz rano. Tu święta są mało świąteczne! To raczej czas wakacji…

page2

W Australii prezenty pod choinką zostawia Santa Claus. Pojawia się pod dwoma postaciami. Pod postacią Mikołaja, czyli starszego pana z brodą, takiego jakiego znamy w Polsce albo Mikołaja ubranego w krótkie spodenki i klapki, który wygrzewa się na plaży i pływa na desce surfingowej.

W Wielkiej Brytanii o niemal amerykańskim Santa Claus jak z reklamy coli mówi się też Father Christmas. Pojawia się w grotach bożonarodzeniowych, leci saniami po nieboskłonie a prezenty przynosi przez komin oczywiście w nocy na przełomie 24/25 grudnia. W USA Mikołaj aka Santa nazywany jest też St. Nick. Christmas Day czyli 25 grodzień jest dniem, w którym z rana dzieci znajdują prezenty pod choinką. Mikołaj przychodzi w nocy, gdy dzieci śpią. Maluchy zostawiają Mikołajowi mleko, aby dodać mu siły na dalszą wędrówkę i marchewki dla Rudolfa i pozostałych reniferów. Więcej o amerykańskim Mikołaju na blogu u Aleksandry.

Natomiast na Kubie po roku 1959 Castro zakazał Santa Clausa, bo to imperialistyczny wymysł i od 1969 roku wyrzucono nawet Święta Bożego Narodzenia z kalendarza kubańskiego, zakazano ich obchodzenia, ale ludzie i tak obchodzili, a prezenty przynosił właśnie wspomniany Mikołaj lub Dzieciątko Jezus, i prezenty wkłada się do przygotowanych wcześniej skarpet (o ile są). Ale również są tacy, którzy nie dają prezentów w Boże Narodzenie tylko świętują Trzech Króli i wtedy właśnie przynoszą trzej królowie, zwani też “Magiczni Królowie”. Jeszcze 20 lat temu dzieci znajdowaly prezenty w pokoju , na lóżku z samego rana 25 grudnia. Przyjeło sie jednak,że prezenty zostawiane są pod choinką,a słodycze w wiekszości domów wkładane są do skarpetek,ktore wiszą nad kominkiem.

Autorka tekstu: Karolina / Szwecja / hemma hos Johanssons

autorki zdjęć: Karolina Śliwa / Francja / C’est la vie, Gosia Meijer-Sapińska / Holandia, Magda Ciach Baklarz / Niemcy / Italia poza szlakiem

Share: